Jak widać kolejność etapów pracy na planie w moim przypadku czasem się zmienia. W zasadzie przedmiotem rozważań o metodologii było zagadnienie w jakiej kolejności należy pracować czyli czy pierwszy jest plan (rozumiany jako kompozycja) czy oświetlenie.
Ktoś mógłby się spytać co szkodzi wpierw zrobić oświetlenie do tego kompozycję i ewentualnie je pozmieniać. Dlaczego oświetlam na końcu? Pytania są zasadne gdyż jak obserwuję pracę innych fotografów to bardzo często ustawiają wpierw światło. Moja metodologia jest odmienna a wzięło się to nie z rozważań teoretycznych a tyrki którą kiedyś przeszedłem. Parę trudnych i jednostkowych realizacji dziennie uczy optymalizacji. I tak wcześniej postawione reflektory przeszkadzają przy budowie planu, trzeba je omijać i można potknąć się o kable. Zakładając, że światło jest precyzyjne, a nie jakieś tam, to i tak dopiero po ustawieniu planu dokładnie widać jak go poświecić. Czyli (u mnie) jak się da to wpierw plan! Ale jak zawsze jest wyjątek – jeśli przewidujemy światło górne a mamy rampę czy sztankietę to najpierw potrzeba powiesić to światło. Jak pracujemy z booma to nie ma takiej potrzeby.
Podsumowując omówiłem już dwie „liniowe” alternatywne metodologie realizacji. Przez liniowość rozumiem pracę etap po etapie bez powtórek i rewizji wcześniejszych faz.
Oczywiście każdy może pracować jak lubi. Nieraz widziałem fotografów co ganiali po planie co chwila przestawiając a to plan a to światło a za chwilę… zmieniali obiektyw. By na końcu dojść do wniosku, że trzeba jednak zweryfikować koncepcję. Uważam to za mało zawodowe ale dla klienta liczy się efekt i nie pyta się ile to czasu zajęło.
Dlaczego z takim uporem zajmuję się metodologią pracy w studio? Raz, że to jest problem przez nikogo nie zauważany więc choćby dlatego wart omówienia, o optymalizacji czasu pracy już wspomniałem. Podstawowa przyczyna jest jednak inna – proces fotograficzny to zespół powiązanych wzajemnie wpływających na siebie elementów.
Wymienię niektóre zależności:
- wybór perspektywy (obiektywu) rzutuje na relacje przestrzenne na planie i możliwości zastosowania oświetlenia (odległości reflektorów i dostępne kąty)
- wybór konwencji oświetleniowej wpływa na zakres potrzebnej dokładności przy budowie planu
- zbiór fotografowanych przedmiotów i właściwości ich powierzchni determinuje światło
- z kolei kompozycja ustawia wszystkie pozostałe relacje.
Nad tym jest koncepcja, ale jeśli jest ona nowatorska to wynik często jest zagadką a wspomniane relacje między perspektywą, kompozycją, charakterem oświetlenia i budową planu nie do końca jasne. Jak widzicie wszystko wpływa tu na wszystko. Dlatego zawsze poświęcam dużo czasu na bardzo dokładne przemyślenie każdego aspektu zdjęcia a szczególnie kolejności czynności na planie. Podczas realizacji idę od punktu do punktu i nigdy, dosłownie nigdy, nie cofam się w tył. I to jest ta optymalna ścieżka.
Fotografie jakie robię są zbyt skomplikowane abym mógł sobie pozwolić sobie na zmianę parametrów z poszczególnych etapów pracy nad zdjęciem. Oznaczałoby to duże straty mojego czasu, czasem wymianę dekoracji i koszty z tym związane ale co najważniejsze moje harmonogramy zsynchronizowane są z pracą innych ludzi (stylistki, producentki, grafików) a szanowanie ich czasu to podstawa. Precyzyjny plan realizacji to mój konik. Oczywiście po tylu latach pracy sporo realizacji idzie niejako z automatu ale nie wzięło się to znikąd – godziny myślenia nad zdjęciami owocują zaoszczędzeniem dziesiątków godzin na planach.
Czy zdarzają się tematy gdzie trudno jest ustalić optymalną (liniową) ścieżkę roboty i pętle zwrotne i iteracja musi być wpisana w realizację?
Tak – spróbuję o tym kiedyś (w dalszej perspektywie) napisać.